I wreszcie na teście ciążowym pojawiły się dwie kreski.Po ro ku starań wreszcie nam się udało,dzieciaczki bardzo się ucieszyły że będą mieć rodzeństwo.Zaczęło się wybieranie imienia Julka zdecydowała (daliśmy dzieciom wolną rękę co do wyboru imienia) że jak będzie siostrzyczka będzie miała na imię Amelka a jak braciszek Michałek.
I zaczęło się ,w 5 tygodniu wylądowałam w szpitalu podejrzenie poronienia ale lekarz zrobił usg -ciąża jest ,serduszko bije-płakałam ze szczęścia,dostałam leki i miałam leżeć.Po 5 dniach wróciłam do domu ,obstawiona lekami leżałam żeby wszystko było ok.W 7 tygodniu byłam na wizycie u lekarza ,wszystko dobrze z dzieckiem ale zrobił się krwiak ,który niestety pękł i znowu do szpitala ,znowu leki i leżeć.Do domu wróciłam obstawiona lekami ale plamienia były cały czas.Bardzo się bałam że stracimy nasze maleństwo.Przyszły święta wielkanocne i po świętach znowu krwawienia i znowu szpital.W szpitalu byłam ponad 10 dni,znowu leki ,znowu leżeć , znowu krwotok,wtedy lekarz powiedział że i tak poronię,mogą mi nawet usunąć macicę bo może dojść do krwotoku(jestem po dwóch cesarskich cięciach).
I stało się 27 kwietnia dostałam takiego krwotoku ,nie mogłam go zatrzymać ,cały czas w domu krwawiłam ,mąż wezwał karetkę.W karetce też cały czas krew się lała. W szpitalu okazało się że mam 1,5 cm rozwarcie i zaczęło się poronienie.Niestety straciliśmy nasze maleństwo-naszego Michałka,już jest z aniołkami-w 17 tygodniu ciąży.Ale wyszły komplikacje i musieli usunąć mi macicę ,bo dostałam takiego krwotoku ,że musieli mnie ratować.
Dochodzę do siebie ,chociaż nie jest to łatwe.Mam ogromne wsparcie w rodzinie,ale czasami zastanawiam się dlaczego Ja.Wszystko było dobrze,dziecko się rozwijało prawidłowo,cały czas czułam się ok,ale NATURA tak czasami jest.Do końca życia będę miała uraz ,ciągle mi się wydaje że znowu zacznę krwawić,że wszystko wróci.
Michałku kochamy cię bardzo........................
Aby dodawać komentarze, musisz być uczestnikiem sieci Kółko Mam!
Dołącz do Kółko Mam