Kółko Mam

Miejsce Spotkań Mam

Dziewczyny mam do was takie pyatnie. Jak to jest  u Was z ojcami waszych pociech? Bo przyznam sie wam ze moj maz jakos nie garnie sie do pomocy , chodzi mi o takie rzeczy jak kapiel, przebranie pieluszki, czy nakarmienie go, zawsze musze sie prosic. Wykreca sie tym ze ja lepiej to zrobie, albo on jest zmeczony... Co prawda bawi sie z nim i ja wtedy dla Kacperka nie istnieje. Ale co zrobic zeby zaczal mi troche pomagac?

Przeglądane: 0

Odpowiedz na to

Odpowiedzi do tej dyskusji

Witam, mój męzuś pomaga przy córci ile może, czasami musze mu powiedzieć co i jak ma zrobić ale to tylko dlatego ze jak mówi porzekadło" jak krowie na ruskiej granicy" hihihihi co znaczy ze meżczyźni często muszą mieć powiedziane ze cos trzeba zrobic bo sami cięzko na to wpadają..... ale ogólnie nie narzekam , także może zrób tak ze poproś go kilka razy o coś i obserwuj reakcje:) może w końcu po kilku prośbach polubi pomaganie żonie przy dziecku:) pozdrawiam
Czesc...tak czytalam sobie te wszystkie odpowiedzi i myslalam ze wiekszosc pisze o moim mezu:) Widze ze nie tylko ja mam z tym problem i powiem szczerze ze jakos lrzej mi sie na duszy zrobilo. Bo tak jak czasami rozmawiam z kolezankami to chwala sie jak one maja dobrze ze ich maz wszystko robi, i myslalam ze tylko ja mam tak przerabane... a tak naprawde jest inaczej (oczywiscie sa wyjatki). Moja corka ma juz 2 lata i moj maz ani razu nie wstal do niej w nocy a powodem bylo ze on nic nie slyszy:) smieszne nie???bawi sie z nia czasem ale Lenka tak jest juz do mnie przyzwyczajona ze wszedzie tylko mama i mama a to jest naprawde meczace:( Wiec drogie mamy musimy sobie radzic same. NIE PISZE POLSKICH LITER BO MAM NIEMIECKA KLAWIATURE A TAM NIE MA POLSKICH ZNAKOW WIEC Z GORY PRZEPRASZAM :)
U mnie na szczescie nie ma az takiego problemu...az takiego,bo gdy ja jestem to praktycznie wszystko musze sama robic chyba,ze mu powiem ze ma cos zrobic,ale jak jest sam to mala jest ubrana,przebrana,wykapana,ma ugotowana kolacje....z tym nie ma problemu-choc jak zwykle rano to On wstaje do malej,robi jej mleko i przebiera to cza sem ubiera ja jak jakiegos pajaca....zostaje z mala chetnie nie tylko gdy ja pracuje,ale takze jak chce gdzies wyjsc....Odkad sie urodzila robil przy niej wszystko...fakt,ze troche mniej,ale pomaga,moze dlatego,ze jest juz wieksza,wiec wydaje mu sie ze juz nie musi byc az tak nadopiekunczy.Nie wiem co ci poradzic moze poprostu czasami zostaw Kacpra z tatusiem samego o godzinie o ktorej np,ma jesc obiad czy trzeba go wykapac-powiedz mu co i jak ma zrobic i poprostu wyjdz!
WITAJ JA MOJEGO MEZA NIGDY NIE MUSIALAM DO TEGO NAMAWIAC ROBI PRZY MALYM WSZYSTKO KAPIEL NALEZY DO TATUSIA JUZ CHYBA OD POLTOREJ ROKU JA KAPIE TYLKO JAK MAZ MA NA POPOLUDNIE DO PRACY A TAK TO ROBI WSZYSTKO DA JEJS PRZEWINIE POBAWI SIE NIE MOGE MAZEKAC
Dziekuje dziewczyny za odpowiedzi, bede nadal go namawila i zostawiala z Kacperkiem, moze po jakims czasie sam zacznie sie domyslac, ze trzeba cos zrobic. Zobaczymy, mam nadzieje ze tak...
witam.ja juz kiedys poruszalam ten temat tylko pod nazwa ojcowski obowiazek!tez mialam z tym problem i prosilam o rade,niestety za wiele sie nie zmienilo.moj synek po za mna swiata nie widzi,a o tate[bo teraz jest we wloszech]pyta rzadko bo niema chyba co wspominac.mi najbardziej przeszkadzalo ze maz nie umie ani niechce sie bawic z malymmimo ze ma juz 4lata.nie szykuje mu jesc nie kapie go ,na spacer musze sie prosic chyba ze ja ide z nimi.wiele razy mu powtarzam ze zostawie ich i sobie pojde tylko ze niemam gdzie i zkim.i najblizszy czas pewnie to sie nie zmieni.mysle ze moze jak bedziemy mieli drugie,ale narazie nie planuje,boje sie tez ze moge miec dwojke na glowie a pomocy meza nadal nie.
wydaje mi sie,ze wiekszosc mezczyzn musi po porostu dorosnac do tego by byc tatusiami. ja ze swoim mezem duzo rozmawialam na ten temat i na bierzaco wyjasnialismy watpliwosci, jego obawy. jak sie okazalo bylo ich sporo,zwlaszcza,ze on nie mial ojca wiec brak wzoru i autorytetu. na poczatku zajmwanie sie synkiem szlo mu z oporami i bardziej to ja naciskalam,ale im maluszek wiekszy tym wieksza wiez miedzy nimi powstaje. uwielbiam patrzec na nich jak razem cos majstruja. a z obowiazkow dotyczacych synka zaczelismy pomalu od kapieli (z pieluszkami nie mial problemu od poczatku) teraz jak nnie ma dyzuru, to kladzie go spac. dlatego wydaje mi sie,ze szczra rozmowa o tym co, kto czuje i czego oczekuje w konkretnej sprawie wiele daje. czasem po prostu ciezko sie domyslec, co mysli druga strona;) pozdrowionka
Aga, a w morde go i nozem!!!

zartuje, powinnac z nim porozmawiac. jest rodzicem tak samo jak i ty a to ze ty jestes mama to nie znaczy ze obowiazki co do dziecka go nie obowiazuja. powiedz ze jest ci ciezko i raz na ruski rok moze ruszyc tylek i pomoc ci w tym czy w tamtym. czas leci jak nie wiem i kiedys skoncza sie karmienia i pieluchy i bedzie tesknil za starymi czasami gdy synek byl malutki.
moj stary nie ma wyjscia. oboje pracujemy, nie mamy rodziny ani nikogo zeby nam pomogl a na nianie nas nie stac wiec pol dnia ja jestem z corka a drogie pol jest on. w weekendy oboje zajmujemy sie mala po rowno. jest naprawde super ojcem. zycze powodzienia!!
Mój mąż się sprawdza w roli tatusia(choć bywało różnie)dzieciaki go uwielbiają,czasem bywam nawet zazdrosna o ich miłość do taty:) Mąż jest teraz na dłuższym zwolnieniu lekarskim więc poświęca im więcej czasu niż ja.Jestem bardziej wymagajacym rodzicem,dlatego on znowu plusuje-hehehe.Ogólnie mogę stwierdzić,że jest dobrym ojcem:)

Grupy

© 2012   Created by Agata.

Oznaczenia  |  Zgłoś problem  |  Warunki serwisu