Musze sie wygadac. Ostatnio pisalam ze moj maly od listopada jest na antybiotykach prawie co 2 tydzien i teraz znowu cos go lapalo, albo zeby. Otoz kolejny raz z rzedu bylo nie wesolo, patrys ciezko oddychal i znowu lekarz odeslal nas do szpitala. Znowu tym razem trafilismy na pania doktor ktora nas przyjmowala ostatnio ( wtedy byla bardzo niemila i odeslala do domu). tym razem od razu nas poznala, wpadla w panike,tym razem zajeto sie nami bardzo dobrze, lacznie z pielegniarkami wrecz nadskakiwali, bardzo dokladnie zbadala malego. biedaczek wyladowal pod tlenem, inhalacje itp.Jestesmy juz w domu, Patryk okazalo sie ze odziedziczyl po mnie astme ( wczesniej zawsze powtarzalam ze ja choruje).mamy 4 inhalacje dziennie i antybiotyk,czuje sie juz lepiej i mam nadzieje ze juz sie taka sytuacja nie powtorzy. Gdyby wczesniej dostal dobra opieke nie musialby sie tak meczyc, az normalnie mi lezki polecialy. ale sie wygadalam i jest mi juz lzej
Słowa kluczowe (do wyszukiwania)
-
▶ Odpowiedz na to